Przejdź do głównej zawartości

Jesteśmy, żyjemy...

... i mamy się bardzo dobrze 😁

według pietwotnego planu Lusia powinna urodzić się właśnie dziś, ale że wyszło tak jak wyszło to ma już 2,5 tygodnia. Można powiedzieć, że ogarnęliśmy nową rzeczywistość we czworo i wchodzimy na w miarę ustalone tory. Lusia jest naprawdę kochana, praktycznie tylko je i śpi, robi sobie tylko krótkie przerwy na czuwanie i póki co prawie nie wiemy , ze mamy w domu takiego maluszka. Przesypia całe noce (yeah!!!), karmię ją i przewijam w nocy w zasadzie na spiąco i wstajemy o 6:30, calkiem wyspani. Po trylionie juniorowych pobudek w tym wieku to prawdziwy luksus 😜 Lusie uwielbia jeść, caly dzień mogłaby wisieć na cycku. Po tygodniu wróciła do wagi urodzeniowej, a w dwa tygodnie przybrala w sumie 500g.

Junior zdaje egzamin na starszego brata na 6+. Baliśmy trochę jego reakcji, w koncu przez 4,5 roku był jedynakiem, ale jest super. Na początku trzymał się na dystans, ale teraz sam przychodzi do Lusi, całuje ją, glaszcze, przykrywa kocykiem, wozi na spacerze i generalnie jest bardzo troskliwy. a najbardziejj lubi porę lusiowej kąpieli i bardzo chętnie przy tym pomaga. Bardzo nas to cieszy.

Ja też szybko doszłam do siebie, nawet bardzo szybko, ale o tym następnym razem. Ciążowe kilogramy już spadły, wchodzę w swoje zwykłe spodnie, teraz muszę już "tylko" pozbyć się tych nadprogramowych sprzed ciąży bez specjalnej diety. Trzymajcie kciuki 😜

Dziś tylko tyle, bo zbieramy się za chwilę odebrać Juniora z przedszkolnej wycieczki, a następnym razem opowiem Wam jak to z nami było i co właściwie się stało.

Komentarze

  1. Dobrze, że jesteście :) kąpiel fajna sprawa, siostra zawsze inna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że fajna, a Junior ewidentnie jest wyedukowany w tym temacie. Ciekawe tylko jak, gdzie i kiedy 😜

      Usuń
    2. a przedszkolu :) u nas teraz na tapecie podglądanie mamy, bo pewnie się różni od siostry

      Usuń
    3. No tak przedszkole edukuje wszechstronnie. Kiedyś Junior wrócił i dumny oświadczył, że koledzy nauczyli go sikac w krzaki ��

      Usuń
    4. Hehe... Ja kiedys naszlam w toalecie Nika i w szoku stwierdzilam, ze sika na stojaco! A ja go od malego zawsze na nocnik czy kibekek sadzalam! Na moje pytanie skad umie siusiac na stojaco, odpowiedzial oczywiscie, ze koledzy go nauczyli. ;)

      Usuń
    5. Koledzy z przedszkola są jednak bezcenne (choć nie zawsze) :-P

      Usuń
  2. Wszystkiego dobrego dla Was :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego :)
    https://day-with-coffee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wiadomości, szczęścia i spokoju dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się ogromnie, że tak fajnie Wam się układa! Starszy brat na medal :))
    Dużo radości dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też się cieszymy. Oby tak było.jutro najdłużej ��

      Usuń
  6. Ale masz Aniołka ;)
    Bardzo się cieszę!
    Lusia ma wspaniałego starszego brata. Chyba każda dziewczynka marzy o tym aby mieć starszego brata a Lusia ma to szczęście :D
    Pozdrawiam i ściskam. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze marzyłam o starszym bracie, ale ze się nie dało to chciałam mieć synka i córeczkę, najlepiej synka 4-5 lat starszego. No i mam, Junior jest starszy od Lusi o 4,5 roku. Idealnie :-)

      Usuń
  7. Ojejj ale mnie ominęło! :-) Ogromnie gratuluję!Dobrze wiedzieć, że tak wszystko dobrze się układa, ale z tym przesypianiem nocy to coś niesamowitego, aż nie chce się wierzyć:-) Junior spisuje się na medal, mądry chłopczyk <3 Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ominęło cię ;-) my też jesteśmy w szoku zwłaszcza, że Junior potrafił budzić się po 4-5 razu w ciągu nocy. Lusia raz nawet zjadła o północy, a obudziła się dopiero o 6, więc normalnie luksus. W dzień za to nadrabia, i jest straszna przyjętą. Ciekawe jak będzie później

      Usuń
  8. Strasznie (i mocno po czasie :D) zazdroszcze takiego przesypiajacego nocki noworodka! Moja Bi budzila sie normalnie - co okolo 3 godziny, ale Nik to zafundowal mi prawdziwy hardkor - pobudki co 1.5 - 2 godziny. Nieraz udawalo mi sie tylko zdrzemnac pol godziny miedzy karmieniami! Jak dobrze miec to juz za soba. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u nas Junior był taki jak Nik. Lusia póki co jak się o północy, to później na spiaco zje trochę koło 3 i śpi do rana.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...