Przejdź do głównej zawartości

Wehikuł czasu

Odnośnie poprzedniego wpisu - sytuacja bez zmian, a co najlepsze na wyszłam na tą czarną owcę, bo nie dość, że wyraziłam swoje zdanie, to jeszcze dałam się sprowokować i się wściekłam. No cóż, bywa i tak. W sumie nawet nie wiem jak to skomentować.
Ale ja dziś nie o tym chciałam.

Słuchajcie, odkryłam Wehikuł czasu!! Jakiś czas temu razem z moją przyjaciółką trafiłyśmy na taki kanał Stars tv. I tam kilka razy dziennie jest program Hits of 90's, czyli czasy mojej młodości, kiedy to Viva grała w moim pokoju jak tylko byłam w domu. I na tym Stars tv lecą największe przeboje tamtych lat. No mówię wam, jakbym się cofnęła w czasie. Większość piosenek z czymś mi się kojarzy, a jak mi się kojarzy, to od razu w głowie lecą mi takie migawki z konkretnych sytuacji. Czasem przypominają mi się rzeczy, o których już baaaardzo dawno zapomniałam. Fajnie tak 🙂 a jeszcze dodatkowo jak chodzę z Lusią na spacery w Miasteczku to siłą rzeczy się rozglądam i też wiele rzeczy mi się przypomina.

Na przykład niedaleko mojej podstawówki jest piekarnia, w której zawsze kupuję chleb. A pomiędzy szkołą a tą piekarnią jest taki malutki budyneczek. Teraz jest fajnie wyremontowany, ale jak byłam w wieku Juniora przypominał bardziej murowany kiosk z okienkiem i z długą ladą. I w tym dawnym kiosku sprzedawali frytki w takich papierowych tutkach z takiego szarego papieru . Zawsze jak szłam z mamą do koleżanki to naciągałam ja na te frytki. No mówię wam, najlepsze frytki na świecie.


Albo często spotykam też naszego wychowawcę z 8 klasy. W sumie przez 8 lat mieliśmy 4 wychowawców, a Pana K. tylko przez ostatni rok, ale zrobił dla naszej klasy więcej niż pozostali przez 7 lat. Przede wszystkim nasza klasa niesamowicie się zgrała w tej 8 klasie. Pan K. uczył fizyki i siał postrach w całej szkole, więc kiedy dowiedzieliśmy się, że to on będzie naszym wychowawcą prawie wpadliśmy w rozpacz, a rodzice po pierwszej wywiadówce było przerażeni co z nami będzie. Tak się zaczęło. A skończyło się tym, że tak się wszyscy zaprzyjaźniliśmy przez ten ostatni rok, że na zakończeniu roku szkolnego był jeden wielki płacz. My kończyliśmy wtedy podstawówkę i szliśmy do liceum, a Pan K. odchodził na emeryturę i płakał razem z nami. W ogóle powiem wam, że najlepsze wspomnienia z czasów szkolnych mam właśnie z podstawówki. W liceum miałam straszną klasę, każdy chodził tam własnymi ścieżkami i tak naprawdę mieliśmy ze sobą niewiele wspólnego. Jedynie maturę fajnie wspominam, a reszta jakoś nie robi na mnie wrażenia, podobnie jest ze studiami. Za to podstawówka, a szczególnie ostatnie 3 lata były super. Do dziś mam kontakt z wieloma osobami z klasy.
A w tamtym tygodniu spacerując z Lusią spotkałam Pana K. wożącego swojego wnuka i jeździliśmy sobie razem 😁

Wczoraj przyjaciółka przysłała mi nasze zdjęcia sprzed kilkunastu lat. Oglądała stare zdjęcia i znalazła nasze. Miałyśmy wtedy 18 lat i dopadła nas głupawka jak robiłyśmy te zdjęcia. A że to był aparat na kliszę, to mamy ich niewiele, ale znowu przypomniała mi się cała tamta sytuacja.

Niedawno też szłam koło domu moich dziadków. Rzadko tamtędy chodzę  bo zawsze chce mi się płakać. Za budynkiem jest duży ogród i dopóki tak mieszkaliśmy przesiadywałam w nim z dziadkiem albo z babcią. Dziadek miał taką małą szklarnię i sadziliśmy w niej pomidory. A jak dziadek wracał z pracy wyglądałam go przewieszona przez płot, później biegłam do niego je sił w nogach, a dziadek wiózł mnie na bagażniku roweru.


Fajne to były czasy. Też było lepiej, raz gorzej, ale nie zmieniłabym nic, bo pewnie nie byłabym teraz w tym miejscu, w którym jestem dziś. Czasem tylko chciałabym przenieść się do konkretnych sytuacji, na kilka wybranych dni tylko po to, żeby sprawdzić co by było gdyby... Gdybym wtedy była taka jak teraz i gdybym wiedziała to, co wiem teraz. Ciekawe jak by to wyglądało 😉

Komentarze

  1. Frytki... hmmmm już czuję ten smak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez lubie tak powspominac... a frytki z przetluszonej torebki wymiataja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, do dziś pamiętam ten smak ��

      Usuń
  3. Ja nie mialam zgranej klasy ani w podstawowce, ani w liceum. Nadal mam kontakt z garsteczka osob...

    Wychowawce z liceum mam na Fejsie i zawsze jak cos komentuje to pisze "Panie Ryszardzie", a on odpisuje, ze jaki tam "panie" i ze go postarzam! Glupio mi jednak tak jakos walic po imieniu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie umialabym się przestawic ��

      Usuń
  4. Fajnie tak powspominać miłe rzeczy :)
    Ja miło wspominam gimnazjum (oprócz pierwszej klasy, po niej zmieniłam szkołę i było rewelacyjnie). A jeśli chodzi o LO to szkoda gadać - wyścig szczurów :/
    Studia spoko :)

    Miło wspominam moją prababcię.
    W dzieciństwie też0 przesiadywałam w szklarni. Do dziś pamiętam zapach pomidorów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...