Przejdź do głównej zawartości

Bez pomysłu na tytuł

Melduję się na pokładzie po bardzo długiej przerwie. Nie będę czarować i szukać wymówek, że brak czasu, że święta, że sprawy codziene itd. Owszem, ostatnio zajęć mialam mnóstwo, ale to nie tak, że nie miałam czasu napisać. Bo miałam, ale kompletnie nie miałam natchnienia i zwyczajnie mi się nie chciało. U was bylam regularnie, choć nie zawsze komentowałam. W każdym razie jestem na bieżąco. A co u nas?

Zaczęliśmy planować majową imprezę, booo za 3 tygodnie Lusia kończy roczek. Wiem, że zawsze to mówię, ale naprawdę nie wiem jak to możliwe, że ten rok tak szybko minął. Tort wybrany (bialy biszkopt, krem z mascarpone, fruzelina malinowa, dekoracja z kremu maślanego i świeżych owoców), goście zaproszeni, mozna zacząć odliczanie. A jak roczek to znaczy koniec mojego urlopu macierzyńskiego. W poniedziałek muszę zawieźć do pracy wniosek o zaległy urlop i mroczna qizja powrotu nieubłaganie będzie się zbliżać  Jeszcze 3 miesiące ...

Junior tymczasem kończy powoli przygodę z przedszkolem. Po majówce mają wielką calodniową wycieczkę do dinoparku, a później juz tylko zakończenie roku szkolnego i witaj zerówko. Na zakończenie roku przedszkolaki szykują występ, Junior nie chce puścić pary z ust. Wiem tylko, ze będą tańczyć. I wiem, że ja będę ryczeć 😜 w grudniu zawiozłam go na występ z jaselkami na uniwersytecie trzeciego wieku i stałam pod ścianą ze łzami w oczach. Więc teraz na bank też tak będzie  Poza tym szkoda mi naszych pań, bo są naprawdę auper, takie babki z jajami, które dzieciaki uwielbiają  Chciałabym, żeby Lusia też do nich trafiła jak pójdzie do przedszkola. Rozmawiałam ostatnio z mamami dwojki dzieic z naszej grupy i chcemy zrobić zbiórkę i kupić paniom jakieś prezenty w podziękowaniu od nas wszystkich. Niestety pod względem organizacyjnym trafiła nam sie ciężka grupa. Dzieci sa bardzo fajne, ale rodzice... Porażka. Jak my czegoś nie załatwimy czy nie zorganizujemy, to nikt się nie kwapi, a to co najbardziej mnie wkurza to to, że po 3 latach spotykania się w szatni czy na występach  większość osób nie potrafi nawet powiedzieć dzień dobry na ulicy czy wchodząc do szatni. Jeszcze jakiś czas temu starałam się i to ja pierwsza mówiłam im dzień dobry, ale nie zawsze byl odzew albo ludzie patrzyli na wszystkich jakby widzieli nas wszystkich pierwszy raz na oczy, więc dałam sobie spokój. Nie będę kłaniać się komuś w pas, skoro ten ktoś ma na to wywalone. Jest lilkoro rodziców, z którymi da się coś załatwić, porozmawiać czy zwyczajnie zażartować i to nam musi wystarczyć.

Teraz zaczynamy majówkę  Mężu ma urlop, Junior wolne od przedszkola, więc musimy to wykorzystać. Na pewno musimy zająć się ogrodem, bo chcemy go trochę ożywić i wsadzić trochę roślin ozdobnych. Mam nadziej, że wreszcie trochę popada, bo sucho już jest jak na pustyni. No i mam nadzieję,  że uda się nam zaliczyć jakieś wycieczki. Teraz właśnie jedziemy w odwiedziny do rodzinki, dlatego będę powoli kończyć, bo piszę na telefonie, a noe lubię tak. Lusia chrapie w foteliku obok, Junior podziwia widoki i szuka traktorów, więc mam okazję podelektować sie ciszą i w spokoju posłuchać radia.

Udanej majówki. Odezwę się za parę dni.

Komentarze

  1. Syn jeszcze do zerówki w przedszkolu, rozciągamy ten okres, a panie ma świetne. Z Córą też mi się zdawało, że będę ryczeć, ale było tak szybko, że obyło się bez łez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie płacz chyba nie ominie ��

      Usuń
  2. 100 lat dla Lusi!

    Innymi się nie przejmój ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak CI nieźle idzie.... ja nawet smsów nie lubie pisać, a co dopiero post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smsy jakoś ogarniam, ale posty to już zupełnie inna bajka. Czasem jednak trzeba, bo nie wiem jak często pojawialyby się posty, gdyby nie telefon. Na pewno duuuuzo rzadziej

      Usuń
  4. Hehe, skad ja to znam. Dzieciaki mialy wystepy z okazji "May Day" w szkole - nagrywalam ze lzami w oczach. W polowie maja beda mieli w Polskiej Szkole wystep z okazji Dnia Matki i Ojca (tutaj to lacza). Wiem, ze znow bede chlipac. ;)

    Mam nadzieje, ze majowka fajnie Wam minela! Nasza dopiero pod koniec miesiaca! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To my obie takie rodzinne placzki jesteśmy .
      Majówka w sumie udala się średnio i przez pogode niewiele mogliśmy zrealizować z naszych planów.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...