Przejdź do głównej zawartości

Wakacje

Mam dziś tyle roboty, a ja sobie siedzę na kanapie obok śpiącej Lusi, piszę posta i popijam kawkę. Pełen luz.

Dzień będzie trochę na wariackich papierach, dlatego muszę zebrać się w sobie, żeby że wszystkim zdążyć. Dzisiejszy dzień wygląda tak. Przed 8 po raz ostatni odstawilysmy Juniora do przedszkola. Teraz kończy mi się prac pranie, jak wypiję kawę pójdę potwierdzić, żeby szybko wyschlo przy takiej pogodzie. Później ogarnę zabawki Lusi (choć nie wiem czy to jest sens, bo jak tylko wstanie to będzie tak samo jak jest). Spróbuję w is 3 jej coś do jedzenia, bo w tym tygodniu jest z tym masakra (upal+ząbkowanie, 4 żeby idą na raz). A później wyciągamy walizki i zaczynamy się pakować, booooo.... w nocy ruszamy nad morze. Koło 12:30 pojedziemy na spacer na naszą zacienioną trasę. O 13:30 odbieramy Juniora, żegnamy się z przedszkolem i jedziemy do domu. Trochę odpoczniemy, ogarniemy się, zaczekamy na męża i jedziemy z powrotem. Junior, Lusia i ja na zakończenie roku, a mężu na pogrzeb swojej babci. Właściwie nie miał z nią kontaktu, baaaardzo rzadko się widywali, ale wiadomo iść trzeba. Jeśli zdąży prosto z cmentarza przybiegmie jeszcze na zakończenie i będzie udawał, że był cały czas, a jeśli nie to ja i moi rodzice będziemy go kryć, że musiał wyjść na chwilę,bo inaczej Junior by się zaplakal. Później wstapimy jeszcze na chwilę na stypę, a en do domu kończyć pakowanie, spać, a koło 2-3 w drogę. W sumie roboty dużo nie ma, ale będzie dużo zamieszania, a tego nie lubię. Od jutra będziemy wypoczywać. Tym razem kierunek Trójmiasto. Z dziećmi za długo na plaży nie posiedzimy, zresztą my sami nie jesteśmy typem osób, które lubią się smażyć od rana do wieczora. Planujemy chodzić na plażę przed południem i pod wieczór, żeby się pobawić, a po południami chcemy trochę pozwiedzać. Molo w Sopocie, akwarium i port w Gdyni, dlugi targ i diabelski mlyn w Gdańsku, centrum nauki Eksperyment, wycieczka na Hel, takie są główne punkty programu. Jeśli macie pomysły na fajna rozrywkę z dziećmi w Trójmieście to będę wdzięczna za propozycje 😉

Miał być post o bilansie Lusi, ale postaram się go napisać w przyszłym tygodniu. A może uda się w drodze nad morze. Zobaczymy. Na pewno będzie.
Trzymajcie kciuki za dzisiejszy występ, za mnie coby mi z bardzo makijaż nie splynął ze wzruszenia i za nasz wyjazd.
Buziaki i ahoj przygodo!!

Komentarze

  1. Pracowity ale jakże sympatyczny dzień :) już się nie mogę doczekać Twojej relacji z wakacji nad morzem :) udanego i aktywnego wypoczynku Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj koniecznie znać jak przetrwałaś występ Juniora.
    Jak ja Wam zazdroszczę morza. To, co zaplanowaliście w Trójmieście wystarczy. Na wszystko trzeba czasu, a z dziećmi tym bardziej. Ja też nie lubię się smażyć na plaży więc rozumiem w pełni grafik. My jeszcze o Malbork zahaczaliśmy, ale to za kilka lat w Waszym przypadku, bo samo zwiedzanie tra ok 4godzin. A jakos krzyżacy średnio zaplanowali trasę dla wózków dziecięcych :)
    Bardzo intensywny dzień.
    Szerokiej drogi i ahoj przygodo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wychowalam sie w Trojmiescie, ale od tego czasu tyle sie zmienilo, ze nic nie polece, bo nie znam zwyczajnie. :D
    Mam nadzieje, ze zakonczenie roku bylo piekne i starczylo Ci chusteczek? ;)
    Bawcie sie dobrze i oby pogoda dopisala, ale wyglada, ze w tym roku, tak jak w poprzednim, lato w Polsce szykuje sie piekne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, sorry że tak się wtrącę, ale jakby co to jest taka dziewczyna - Kaśka, która mieszka w Gdańsku i prowadzi kanał na Youtube. Takie, wiecie, mydło i powidło, ale najczęściej pokazuje różne fajne miejscówki właśnie z 3miasta - pieknie jest żyć- to się nazywa.
      Normalna, fajna laska. Ja ją znalazłam szukając jakiś ubrań, a poniewaz bardzo odpowiada mi jej styl i duzo pod wzgl. mody i podejscia do ciuchow mamy podobne, to u niej zostałam. Ale głównie, tak jak piszę, Gdańsk i okolice. https://www.youtube.com/channel/UCVIoUBEEThqOX0pJ0TKU2Mg

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...