W sumie ten tytuł jest bardzo mocno mylący, bo obecną sytuację w tym temacie ciężko nazwać placem boju :P Można uznać, że mam potężny kryzys w walce, choć mam nadzieję, że zaczynam wychodzić na prostą.
Jak wiecie cały temat zaczął się u mnie w kwietniu. Od tamtej pory przez cały czas byłam na ścisłej diecie. Szczegółowo pilnowałam jadłospisu, godzin poszczególnych posiłków, jednym słowem przez 4 miesiące byłam bardzo przykładną uczennicą, jedynie efektów nie było żadnych. To znaczy był jeden - moja narastająca frustracja i zniechęcenie. Bo jak tu mieć siłę i motywację do walki, kiedy po 4 miesiącach waga nie drgnęła nawet o milimetr? Mimo wszystko starałam się nadal trzymać diety.
Kryzys i czarne chmury nadeszły w pierwszych dniach sierpnia, kiedy zupełnie niespodziewanie straciliśmy psa. Ja, która najbardziej na tego psa klęłam za jej wieczne ADHD i totalne "wdupiemanie" wszelkich zasad, podłamałam się najbardziej i bardzo mocno to przeżyłam. Dieta poszła w zapomnienie, bo jakoś totalnie nie miałam do tego głowy. Na szczęście u mnie stres objawia się tak, że nie rzucam się na jedzenie w ramach pocieszenia, a wręcz odwrotnie - w ogóle nie mam ochoty na jedzenie i jem tylko tyle, żeby żyć, choć i do tego się zmuszam. Efekt? -1kg, ale to nie jest metoda. Jakieś 2 tygodnie temu się ogarnęłam, przestałam przeżywać, smucić się i stwierdziłam, że pora wrócić na dawne tory i brać się do roboty nad sobą. Nie wiem jak mi to wyjdzie tym razem, ale zaczynam od początku. Jeśli uda mi się zrzucić 7-8 kg będę bardzo szczęśliwa, choć zdaję sobie sprawę z tego, że to może potrwać bardzo długo. Daję sobie czas do wiosny. Muszę któregoś dnia zrobić nowe wyniki i z podkulonym ogonem wrócić do mojej Pani Dietetyk. Ale nie poddam się.
Mimo kryzysu zauważyłam, że zdrowe nawyki u mnie zostały. Na śniadanie zawsze jem owsiankę z owocami i jogurtem zamiast kanapek, bo dużo lepiej się po niej czuję. Widzę po jakich produktach i o jakich porach mam totalny zjazd energetyczny i dzięki takiej świadomości może być mi teraz trochę łatwiej.
Mam nadzieję, że tym razem mi się uda. Musi.
Tak bardzo mi przykro z powodu pieska ;(
OdpowiedzUsuńPrzytulam
Trzymam kciuki
Ja zrzuciłam 5 kg i utrzymuję jak na razie, ale harowałam na to codziennymi ćwiczeniami.
Dzięki.
UsuńSuper, gratuluję, cieszę się, że ci się udało. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła to powiedzieć. 5 kg to bardzo duzo
W końcu leczenie IO i dieta zaczną przynosić efekty.
UsuńA może spróbuj po swojemu? Może musisz wsłuchać się w swój organizm a nie w to co powie w zasadzie jakaś obca osoba-dietetyk.
Ja przebyłam bardzo długą drogę zanim zrozumiałam co na mnie działa i wtedy udało mi się schudnąć 13 kg! Zeszłam z 67 kg na 54. Potem utrzymywałam 55 kg aż do tej nieszczęsnej epidemii. Potem przytylam do 60, ale znów się wzięłam za siebie i zeszłam na 55.
Tak jak mówisz, na razie próbuje sobie radzić na własną rękę i zobaczymy. Wiem po czym czuje sie lepiej, a po czym gorzej i będę próbować w ten sposób. Zobaczymy jak wyjdzie. Muszę też powtórzyc wyniki, żeby zobaczyć czy cokolwiek się zmieniło przez tych kilka miesiecy.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki ;)
UsuńWiem jak boli strata psiura, przykro mi... :(
OdpowiedzUsuńJa tez polubilam osianke na sniadanie i tez lepiej sie po niej czuje, choc u mnie objawia sie to mniejszym wzdeciem i gazami. Chleb ewidentnie mi nie sluzy, chociaz lubie go i nie wiem czy dam rade tak kompletnie odstawic. :)
Dziękuję. Ciężko było się pozbierać, ale już jest ok i wszyscy zgodnie postanowiliśmy, że w najbliższych kilku latach nie planujemy kolejnego psa z różnych względów.
UsuńOwsianka na śniadanie jest mega. Chleb bardzo lubię, ale staram się go jeść maksymalnie raz dziennie. Ostatnio w ogóle mam tak, że zmuszam się do jedzenia, bo komplenie nie mam na nie ochoty.
Dzisiaj wiem, że owsianka z owocami to równie zły wybór co kanapka, jeśli nie gorszy. Bo to dalej sam cukier! Lepiej zjeść 2 jajka na miękko beż pieczywa lub jeśli musisz to jakaś żytnia mała kromeczka.
OdpowiedzUsuńJedząc węglowodany nie obniżysz glukozy.
U mnie glukoza dalej 103, mimo iż nie słodzę i nie jem słodyczy, makaronów, unikam pieczywa. Dostałam metformine od endokrynolog i zobaczymy za miesiąc, dwa.