Przejdź do głównej zawartości

Rocznica

 Ja tu gadu gadu o jakichś tam zasiłkach zdalnym nauczaniu, weselach, piątkach trzynastego, a tymczasem całkowicie umknęło mi to, że akurat wtedy, kiedy pisałam poprzedniego posta, mój blog obchodził swoje 11 urodziny. 13 listopada i to też był piątek trzynastego :) więc kolejny szczęśliwy dla mnie. Swoją drogą ta data jakoś wyjątkowo za mną chodzi...

11 lat pisania i czytania. 11 lat wspomnień, ważnych wydarzeń i zwykłej codzienności. Śluby, dzieci, zmiany adresu, zmiany pracy. Życie... Wzloty i upadki, dłuższe i krótsze nieobecności, brak natchnienia i pomysłów na wpisy, mnóstwo myśli, które chciały się wydostać z głowy na klawiaturę komputera. Lepsze i gorsze dni. I nadal tu jestem... 

Tak wiele się wydarzyło przez te wszystkie lata, gdyby nie blog o wielu z tych rzeczy pewnie już bym nie pamiętała. Ale pamiętam i lubię czasem wrócić do wpisów sprzed kilku lat i przypomnieć sobie co robiłam o tej porze na przykład 6 lat temu. O czym wtedy myślałam. Dobrze jest mieć takie miejsce.

Ale ono by nie istniało, gdyby nie Wy. To dzięki Wam nadal tu jestem i nadal piszę. To nie byłaby taka przyjemność, gdybym pisała sama dla siebie, gdybym miała świadomość, że i tak nikt tego nie przeczyta. Ale ja wiem, że jesteście i czytacie. A ja mogę czytać Was i choć częściowo poznawać Wasze światy.

Dziękuję, że jesteście. Myślę, że jeszcze jakiś czas tutaj zostanę :)

Komentarze

  1. serdeczności na dalsze pisanie, ja też piszę już 11 lat , masz racje wiele przeżyć by umknęło, pamiętam wasze pierwsze mieszkanie, narodziny Juniora.... czas leci , oby był tylko szczęśliwy. serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dziękujemy moja droga :))

      Usuń
  2. To cały kawał życia... Ja ostatnio skłaniam się do pisania na papierze zobaczymy co z tego wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na papierze pisałam jeszcze dłużej niż tutaj, mam wszystkie zapisane zeszyty ukryte głęboko. Lubię czasem do nich wracać. Kiedyś planowałam pisać taki papierowy pamiętnik dla dzieci, ale brak czasu zdecydowanie to utrudnia.

      Usuń
  3. Wszystkiego dobrego i kolejnych lat pisania! ;)
    11 lat to kupa czasu, mój blog chyba też prowadzę podobny okres

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda. 11 lat to bardzo długo, sama widzę jak duże się zmieniło w moim życiu przez te wszystkie lata.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...